Prosto

„Jeden robi różnicę między dniem a dniem" — czy Rzymian 14 unieważnia szabat?

Czy słowa Pawła o tym, że każdy może sam ocenić wartość dni, oznaczają, że szabat stał się sprawą prywatnego wyboru? Kontekst Rzymian 14 mówi co innego.

📖 5 min czytania·Prosto

„Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu" (Rz 14,5). Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda na zamkniętą: Paweł zostawia kwestię dni wolnemu wyborowi, więc szabat przestał być obowiązkiem. Tak rozumie ten werset wielu szczerych chrześcijan. Ale zanim uznamy temat za rozstrzygnięty, zadajmy proste pytanie: o jakich dniach Paweł w ogóle pisze? Odpowiedź kryje się w kontekście całego rozdziału — i jest zaskakująco daleka od Dekalogu.

O czym jest Rzymian 14?

Czternasty rozdział Listu do Rzymian to nie wykład o przykazaniach. To duszpasterska instrukcja, jak mają ze sobą żyć dwie grupy wierzących, które Paweł nazywa „słabymi" i „mocnymi" w wierze. Czym się różniły? Tekst mówi wyraźnie: „Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada" (Rz 14,2). Dalej pojawia się jeszcze wstrzymywanie się od wina (Rz 14,21) — i właśnie pośrodku tych dietetycznych sporów jedno zdanie o dniach.

Zauważ proporcje. Sprawom jedzenia i picia Paweł poświęca w tym rozdziale ponad dwadzieścia wersetów. Dniom — niecałe dwa. Cały spór kręci się wokół pokarmów, a wzmianka o dniach jest tylko dopowiedzeniem. To pierwsza wskazówka: chodzi o dni związane jakoś z jedzeniem — najprawdopodobniej o dni postu — a nie o cotygodniowy dzień odpoczynku z czwartego przykazania.

Czy te spory dotyczyły Prawa Mojżeszowego?

Tu dochodzimy do sedna. Gdyby „słabi" byli po prostu Żydami trzymającymi się Prawa, a „mocni" chrześcijanami wolnymi od Prawa, sprawa byłaby jasna. Tylko że to się nie zgadza z tekstem.

Prawo Mojżeszowe nigdzie nie nakazuje jeść wyłącznie jarzyn. Nigdzie nie zakazuje pić wina (poza szczególnymi ślubami). Nigdzie nie nakazuje preferowania jednych dni postu nad inne. „Słaby", który jada tylko jarzyny i nie pije wina, nie mógł powołać się na żaden przepis Starego Testamentu. Jego skrupuły pochodziły skądinąd — najpewniej z obawy przed mięsem i winem, które na pogańskim rynku mogły mieć styczność z kultem bożków (dokładnie ten problem Paweł omawia w 1 Kor 8). Samuele Bacchiocchi podsumowuje: „The whole discussion then is not about freedom to observe the law versus freedom from its observance, but concerns 'unessential' scruples of conscience dictated not by divine precepts but by human conventions" — cała dyskusja nie dotyczy wolności zachowywania Prawa albo wolności od niego, lecz „nieistotnych" skrupułów sumienia, dyktowanych nie przez Boże nakazy, ale przez ludzkie zwyczaje (The Sabbath Under Crossfire).

Jest i drugi szczegół. Gdy Paweł pisze w wersecie 14 o pokarmie „nieczystym", używa greckiego słowa koinos — „pospolity, skalany". To nie jest słowo, którym Stary Testament określa zwierzęta nieczyste z Księgi Kapłańskiej. Spór nie szedł więc o to, co Prawo uznaje za nieczyste, lecz o pokarmy same w sobie dozwolone, których niektórzy unikali ze względu na sumienie.

Gdzie w takim razie jest szabat?

Nigdzie — i to też jest wymowne. Słowo „szabat" nie pada w Liście do Rzymian ani razu. Ci, którzy widzą go w Rzymian 14,5, muszą go tam wstawić z zewnątrz.

A są mocne powody, by tego nie robić. Po pierwsze, Paweł sam zalicza siebie do „mocnych": „My, którzy jesteśmy mocni..." (Rz 15,1). Gdyby „mocny" to był ten, kto nie świętuje żadnego dnia, Paweł zaprzeczałby własnej praktyce — bo z Dziejów Apostolskich wiemy, że regularnie bywał w synagodze w szabat (Dz 17,2; 18,4). Po drugie, pomyśl, co by się działo, gdyby Paweł rzeczywiście ogłosił, że szabat — przykazanie Dekalogu — jest odtąd sprawą prywatnego uznania. O obrzezanie, znacznie młodszą instytucję, wybuchł w apostolskim kościele wielki spór, zwołano sobór, Pawła oskarżano latami (Dz 15; 21,21). A o szabat — cisza. Żadnej polemiki, żadnego śladu kontrowersji w całym Nowym Testamencie. Najprostsze wyjaśnienie: nikt szabatu nie podważał, więc nie było o co się spierać.

Po trzecie, drobny, ale ciekawy szczegół. Paweł pisze: „Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega" (Rz 14,6). O jedzeniu mówi w obie strony: i ten, kto je, i ten, kto nie je, czyni to dla Pana. Ale o dniach — tylko w jedną stronę. Nigdzie nie dodaje: „a kto nie przestrzega dnia, dla Pana nie przestrzega". Trudno uznać to za gorące poparcie dla tych, którzy wszystkie dni zrównali.

Więc o jakie dni chodziło?

Najprawdopodobniej o dni postu albo prywatnie wybierane dni praktyk pobożnościowych. Kontekst — wstrzemięźliwość od mięsa i wina — wskazuje właśnie na post. Wiemy, że kwestia „kiedy pościć" była w pierwotnym chrześcijaństwie żywa: Didache, podręcznik chrześcijański z przełomu I i II wieku, zaleca post w środy i piątki, w odróżnieniu od żydowskich poniedziałków i czwartków. O takie rzeczy mogli spierać się wierzący w Rzymie: czy pościć, kiedy pościć, które dni są „lepsze" na duchowe ćwiczenia.

Współczesny biblista Laurențiu Moț, który poświęcił Rzymian 14,5 osobne studium, dochodzi do podobnego wniosku: „słabi" nie byli przesadnie przywiązani do szabatu, a „mocni" nie byli od szabatu „wolni" — sporne dni nie były dniami nakazanymi przez Boga, lecz najpewniej dniami świątecznymi lub postnymi obchodzonymi przy wspólnych posiłkach. I dodaje zdanie, które warto zapamiętać: „such an important shift as from Sabbath to Sunday cannot be justified with a disputed text" — tak ważnej zmiany jak przejście z szabatu na niedzielę nie da się uzasadnić spornym tekstem (The Sabbath in the New Testament and in Theology).

Zasada, która naprawdę płynie z Rzymian 14

Czy to znaczy, że Rzymian 14 nie ma nam nic do powiedzenia? Przeciwnie. Paweł uczy tu czegoś pięknego: w sprawach, których Bóg nie rozstrzygnął — co jeść, kiedy pościć, jakie praktyki pobożne podejmować — chrześcijanie mają okazywać sobie wyrozumiałość zamiast się nawzajem osądzać. „Dążmy więc do tego, co służy ku pokojowi i ku wzajemnemu zbudowaniu" (Rz 14,19).

Ale zwróć uwagę na granicę tej zasady: dotyczy ona spraw, które Bóg pozostawił sumieniu. Przykazania Dekalogu do tej kategorii nie należą. Nikt nie czyta Rzymian 14,5 jako pozwolenia, by każdy „pozostał przy swoim zdaniu" w sprawie kradzieży czy fałszywego świadectwa. Dlaczego więc miałoby tak być z czwartym przykazaniem — jedynym, które zaczyna się od słowa „pamiętaj"?

Wniosek

Rzymian 14 nie unieważnia szabatu, bo w ogóle o nim nie mówi. Rozdział dotyczy sporów o pokarmy i dni postu — ludzkich zwyczajów pobożnościowych, nie przykazań Bożych. Paweł, który sam święcił szabat i zaliczał się do „mocnych", uczy w nim tolerancji w sprawach drugorzędnych, a nie odwołania Dekalogu. Jeśli ktoś chce wykazać, że szabat przestał obowiązywać, musi poszukać innego tekstu. Ten mówi o czymś innym — i mówi to wyraźnie, gdy tylko przeczytamy cały rozdział, a nie jeden werset.

Źródła

← Więcej: Nowy TestamentWszystkie artykułyMam pytanie →