Prosto

Składka pierwszego dnia tygodnia (1 Kor 16,2) — czy to nabożeństwo niedzielne?

Paweł polecił Koryntianom odkładać dary pierwszego dnia tygodnia. Czy to dowód, że pierwsi chrześcijanie zbierali się w niedzielę na nabożeństwa? Tekst mówi coś dokładnie odwrotnego.

📖 5 min czytania·Prosto

W całym Nowym Testamencie są tylko trzy teksty, które bywają przywoływane jako dowód, że apostołowie świętowali niedzielę. Jednym z nich jest krótkie polecenie Pawła z listu do Koryntian: „Pierwszego dnia w tygodniu niech każdy z was odkłada u siebie i przechowuje to, co może zaoszczędzić, żeby składki wnoszono nie dopiero wtedy, kiedy ja przyjdę" (1 Kor 16,2). Argument brzmi zwykle tak: skoro składkę zbierano w niedzielę, to znaczy, że w niedzielę odbywały się nabożeństwa — a więc niedziela zastąpiła już szabat. Brzmi logicznie? Tylko pod jednym warunkiem: że nie przeczytamy tekstu uważnie. Bo ten werset, czytany słowo po słowie, mówi coś dokładnie odwrotnego.

O co chodziło Pawłowi?

Najpierw kontekst. Około 55–56 roku Paweł organizował wielką zbiórkę pieniędzy dla ubogich chrześcijan w Jerozolimie, dotkniętych biedą i głodem. Pisał o niej w kilku listach (Rz 15,25–27; 2 Kor 8–9) i wydał podobne polecenia zborom w Galacji i Macedonii. Chodziło o konkretną, jednorazową akcję pomocową — nie o stały porządek nabożeństw. Paweł sam podaje cel swojego polecenia: „żeby składki wnoszono nie dopiero wtedy, kiedy ja przyjdę". Chciał po prostu, by pieniądze były gotowe na jego przyjazd, a nie zbierane na ostatnią chwilę.

Samuele Bacchiocchi streszcza ten plan czterema słowami: dar miał być odkładany okresowo („pierwszego dnia w tygodniu"), osobiście („każdy z was"), prywatnie („u siebie") i proporcjonalnie („co może zaoszczędzić") (From Sabbath to Sunday). Zatrzymajmy się przy trzecim słowie, bo w nim kryje się sedno sprawy.

„U siebie" — czyli gdzie?

Po grecku Paweł pisze: par' heautō — dosłownie „u siebie", „przy sobie". Gdzie miały trafiać odkładane pieniądze? Nie do skarbonki zboru, lecz do domowej szkatułki każdego wierzącego. John Nevins Andrews zebrał imponującą listę przekładów tego wyrażenia: łacińska Wulgata — apud se („u siebie"), przekłady francuskie — chez soi („w swoim domu"), Luter po niemiecku — bei sich selbst („u siebie samego"), hiszpański — en su casa („w swoim domu"), a starożytny przekład syryjski wprost: „niech każdy z was odkłada i przechowuje w domu" (History of the Sabbath). Andrews przytacza też zabawny przypadek dr. Justina Edwardsa, obrońcy niedzieli, który w traktacie polemicznym przekonywał, że nie chodzi o odkładanie w domu — a we własnym komentarzu biblijnym napisał przy tym wersecie: „Lay by him in store; AT HOME" — „niech odkłada u siebie: W DOMU".

I tu argument o „niedzielnym nabożeństwie" zaczyna się sypać. Paweł nie pisze: „przynoście dary na zgromadzenie". Pisze: niech każdy odłoży pieniądze u siebie w domu. W całym wersecie nie ma ani słowa o zgromadzeniu, zebraniu czy nabożeństwie.

Gdyby w niedzielę było nabożeństwo…

Bacchiocchi zadaje pytanie, które samo ciśnie się na usta: „Why should Christians deposit their offering at home on Sunday, if on such a day they were gathering for worship?" — po co chrześcijanie mieliby w niedzielę odkładać dary w domu, skoro tego dnia rzekomo zbierali się na nabożeństwo? Przecież najprościej byłoby przynieść pieniądze na zebranie. Paweł doskonale znał pojęcie wspólnej kasy — w tym samym liście wymienia urząd „pomocników i administratorów" (1 Kor 12,28), a zbór miał sam wybrać zaufanych ludzi do przewiezienia daru do Jerozolimy (1 Kor 16,3). Skoro mimo to każe trzymać pieniądze po domach, wniosek nasuwa się jeden — i Bacchiocchi go wyciąga: prywatna, a nie zborowa forma tej zbiórki „suggests that on such a day no regular public services were conducted" — sugeruje, że tego dnia nie odbywały się żadne regularne nabożeństwa.

Jest i drugi szczegół. Paweł znał przymiotnik „Pański" — w tym samym liście pisze o „Wieczerzy Pańskiej" (1 Kor 11,20). Gdyby pierwszy dzień tygodnia był już dla niego świętym dniem chrześcijan, miał gotowe słowo: „dzień Pański". Tymczasem nazywa go zwyczajnie, po żydowsku: „pierwszy dzień tygodnia" — jeden z sześciu dni powszednich. Andrews dodaje: to jedyne miejsce, gdzie Paweł w ogóle wspomina pierwszy dzień tygodnia — i nie ma w nim ani jednego słowa o jego świętości.

Dlaczego właśnie pierwszy dzień?

Ktoś zapyta: skoro nie chodziło o nabożeństwo, to czemu Paweł wskazał akurat pierwszy dzień tygodnia? Odpowiedź jest prozaiczna — i bardzo życiowa. Pierwszy dzień tygodnia to dzień tuż po szabacie. W szabat Żydzi (a za ich przykładem uczniowie Jezusa) nie prowadzili żadnych rozliczeń finansowych — był to dzień całkowicie wolny od spraw zarobkowych. Pierwszy dzień tygodnia był więc naturalnym momentem bilansu: podliczam miniony tydzień i zanim zacznę wydawać, odkładam to, co chcę dać Bogu. Bacchiocchi zauważa, że Paweł kierował się tu raczej względami praktycznymi niż teologicznymi: kto czeka z odkładaniem do końca tygodnia, ten zwykle ma już puste ręce. Każdy, kto kiedykolwiek próbował oszczędzać, wie, że apostoł znał się na ludzkiej naturze.

Jest w tym nawet cicha wskazówka przeciwko tezie o niedzieli: polecenie Pawła zakłada, że pierwszy dzień tygodnia był dniem zajmowania się finansami — podliczania zarobków i planowania wydatków. Trudno o gorszą charakterystykę dnia, który miałby być świętym dniem odpoczynku.

A co z resztą Nowego Testamentu?

Warto na koniec spojrzeć szerzej. Ten sam Paweł, który napisał 1 Kor 16,2, w Koryncie spędził osiemnaście miesięcy — i Łukasz relacjonuje, że „każdy szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał zarówno Żydów, jak i Greków" (Dz 18,4.11). Zbór koryncki narodził się więc na sobotnich zgromadzeniach. Gdyby Paweł między wierszami jednego zdania o składce dokonywał zmiany dnia odpoczynku — jednego z dziesięciu przykazań — czy naprawdę zrobiłby to bez słowa wyjaśnienia, w liście, w którym drobiazgowo tłumaczy sprawy znacznie mniejszej wagi, od nakryć głowy po spory sądowe?

Wniosek jest prosty. 1 Kor 16,2 to instrukcja systematycznego, domowego odkładania pieniędzy na pomoc głodującym braciom — mądra rada o regularnym dawaniu, aktualna zresztą do dziś. Nie ma w niej nabożeństwa, nie ma zgromadzenia, nie ma świętego dnia. Jak ujął to Bacchiocchi: tekst proponuje wartościowy plan cotygodniowego wspierania ubogich, „but to extract more meaning from the text would distort it" — ale wyciskanie z niego czegoś więcej byłoby jego zniekształceniem. Zmiana czwartego przykazania potrzebowałaby solidniejszego fundamentu niż domowa skarbonka.

Źródła

← Więcej: Nowy TestamentWszystkie artykułyMam pytanie →