Co Luter i Kalwin mówili o szabacie?
Wielcy reformatorzy otwarcie przyznawali, że niedziela nie ma nakazu biblijnego — dlaczego więc przy niej pozostali i co z tego wynika dla nas?
Reformacja miała jedno wielkie hasło: sola Scriptura — tylko Pismo. Luter i Kalwin odrzucili odpusty, kult świętych i dziesiątki kościelnych świąt, bo nie znaleźli ich w Biblii. A co zrobili z niedzielą, której w Biblii też nie ma jako dnia świętego? To jedna z najciekawszych — i najmniej znanych — kart reformacji. Ich odpowiedzi mogą cię zaskoczyć.
Punkt wyjścia: lawina świąt i autorytet Rzymu
Średniowieczny Kościół nauczał dwóch rzeczy naraz: że przykazanie o dniu świętym nadal obowiązuje — i że to Kościół swoją władzą przeniósł ten dzień z soboty na niedzielę. Do tego doszły dziesiątki obowiązkowych świąt: ku czci apostołów, męczenników, Marii. Dla prostych ludzi był to ciężar nie do udźwignięcia.
Reformatorzy uderzyli w sam fundament tej konstrukcji. Już w 1520 roku Luter w słynnym Adresie do szlachty chrześcijańskiej wzywał do zniesienia mnóstwa świąt i pozostawienia samej niedzieli. Ale — i tu zaczyna się rzecz najciekawsza — reformatorzy byli zbyt uczciwi, by twierdzić, że niedziela pochodzi od Boga.
Luter: dzień można zmienić choćby na poniedziałek
Marcin Luter dobrze wiedział, który dzień jest biblijnym szabatem. Komentując Księgę Rodzaju pisał, że gdyby Adam nie zgrzeszył, i tak święciłby siódmy dzień — uczyłby w tym dniu swoje dzieci woli Bożej i oddawał Bogu chwałę. Luter przyznawał też, że dniem, w którym odpoczywał lud Boży Starego Testamentu, była sobota.
Ale niedzieli nie uważał za dzień nakazany przez Boga. W kazaniu wygłoszonym w Torgau mówił wprost — przytaczamy za tomem pod redakcją Kennetha Stranda:
„Since our Lord has come, we have the liberty, if Sabbath or Sunday does not please us, to take Monday or another day of the week and make a Sabbath out of it."
Czyli: „Skoro przyszedł nasz Pan, mamy wolność — jeśli nie odpowiada nam sobota ani niedziela — wziąć poniedziałek albo inny dzień tygodnia i uczynić z niego szabat". Dzień odpoczynku był dla Lutra sprawą porządku, nie przykazania. Najdobitniej ujęło to wyznanie augsburskie (1530), napisane przez Melanchtona i zaaprobowane przez Lutra. Wytyka ono Rzymowi, że ten chełpi się zmianą szabatu: katolicy „powołują się na zmianę szabatu w dzień Pański, wbrew Dekalogowi… Wielka — mówią — jest władza Kościoła, skoro udzielił dyspensy od jednego z dziesięciu przykazań". Luteranie przyznawali zarazem, że święcenie niedzieli, Wielkanocy i innych dni przyjęto „aby wszystko działo się w porządku" — nie dlatego, że jest konieczne do zbawienia.
Warto dodać, że gdy najbliższy współpracownik Lutra, Andreas Karlstadt, napisał w 1524 roku traktat o szabacie — nazwał w nim niedzielę dniem, „który ustanowili ludzie", a pytanie o sobotę zostawił otwarte — Luter zareagował ostro: drwił, że Karlstadt gotów jeszcze przywrócić sobotę, a potem i obrzezanie. Podobnie mówił o chrześcijanach z Moraw, którzy zaczęli święcić sobotę. To pokazuje granicę reformy Lutra: wiedział, że niedziela jest ludzkim zwyczajem, ale powrót do biblijnego szabatu odruchowo utożsamiał z „judaizowaniem". Argumentem nie było tu Pismo — był nim lęk przed wszystkim, co kojarzyło się z żydostwem.
Kalwin: niedzielę wprowadzili „starożytni", nie apostołowie
Jan Kalwin poszedł w analizie dalej i był jeszcze bardziej szczery. W Institutio — swoim głównym dziele — napisał, że to nie Chrystus ani apostołowie, lecz „starożytni" (dawni ojcowie) zastąpili szabat dniem, „który my nazywamy dniem Pańskim". Co więcej, oświadczył, że nie przywiązuje wagi do „liczby siedem" i nie potępiłby kościołów, które zbierałyby się w inne dni. Innymi słowy: dla Kalwina niedziela nie była świętością — była praktycznym ustaleniem, które równie dobrze mogłoby wyglądać inaczej.
A co z popularnym argumentem, że czwarte przykazanie nadal obowiązuje, tylko „dzień się zmienił"? Kalwin rozprawił się z nim słowami, które dziś brzmią wręcz niewygodnie. Tych, którzy twierdzą, że ceremonialna część przykazania (konkretny siódmy dzień) przeminęła, a moralna (jeden dzień na siedem) pozostała — nazwał… „fałszywymi prorokami". Pisał, jak przytacza Andrews:
„But this is only changing the day in contempt of the Jews, while they retain the same opinion of the holiness of a day."
„To jest tylko zmiana dnia na złość Żydom, przy zachowaniu tego samego mniemania o świętości dnia". Ironia historii: dokładnie na tym „odrzuconym przez Kalwina" argumencie opiera się dziś większość obrony niedzieli.
Najciekawsze są jednak komentarze biblijne Kalwina. Omawiając zgromadzenie w Troadzie (Dz 20,7) uznał za bardziej prawdopodobne, że chodziło o spotkanie w szabat. Przy składce z 1 Listu do Koryntian 16,2 napisał, że apostołowie „na początku zachowywali dzień, który już był w użyciu" — czyli szabat — „lecz później, zniechęceni przesądem Żydów, porzucili ten dzień i wprowadzili inny". Zauważ: sam Kalwin przyznaje, że zmiana dnia nastąpiła po czasach apostolskich i z powodów polemicznych, nie z Bożego nakazu.
Inni reformatorzy mówili to samo
To nie były odosobnione głosy. Zwingli uczył, że po nabożeństwie wolno w niedzielę normalnie pracować, a każdy kościół może w razie potrzeby przenieść dzień odpoczynku na inny termin — na przykład w żniwa. Beza pisał, że od chrześcijan „nie wymaga się żadnego zaprzestania pracy w dzień Pański". Anglik Tyndale ujął rzecz najodważniej: „Co do szabatu — jesteśmy panami nad szabatem i możemy go zmienić choćby na poniedziałek". A Cranmer w swoim katechizmie z 1548 roku tłumaczył, że niedzielę i inne dni świąteczne zachowujemy, bo tak „uznali za stosowne zwierzchnicy, którym w tej sprawie winniśmy posłuszeństwo".
Widzisz wspólny mianownik? Żaden z wielkich reformatorów nie twierdził, że niedziela jest ustanowiona przez Boga. Wszyscy zgodnie mówili: to porządek kościelny, ludzka umowa, kwestia wygody i ładu.
Dlaczego więc nie wrócili do soboty?
To uczciwe pytanie — i odpowiedź też musi być uczciwa. Po pierwsze, reformatorzy wyrośli w Kościele, w którym sobota od wieków była martwa; nie wszystko dało się zreformować w jednym pokoleniu. Po drugie, walczyli przede wszystkim o ewangelię usprawiedliwienia z wiary — w dniach świątecznych widzieli sprawę drugorzędną, byle nie robić z nich warunku zbawienia. Po trzecie, jak pokazuje przykład reakcji Lutra na Karlstadta i na morawskich sabatarian, nad powrotem do soboty ciążył lęk przed oskarżeniem o „judaizowanie". Tam, gdzie ich zasada sola Scriptura prowadziła w stronę siódmego dnia, zatrzymali się przed ostatnim krokiem.
Ale ten krok zrobili inni — i to już w XVI wieku. Karlstadt postawił pytanie o sobotę, a sabatarianie na Morawach i w Siedmiogrodzie po prostu zaczęli ją święcić, wyciągając z zasad reformacji ostateczne wnioski.
Wniosek: reformacja niedokończona
Czego uczy nas ta historia? Luter i Kalwin, dwaj najwięksi nauczyciele protestantyzmu, zgodnie przyznali trzy rzeczy: biblijnym dniem odpoczynku była sobota; niedziela nie ma nakazu w Piśmie; wprowadzili ją ludzie po czasach apostolskich. Jeśli więc ktoś dziś święci niedzielę „bo tak nauczali reformatorzy" — to właśnie reformatorów warto posłuchać do końca. Oni sami mówili, że to tylko zwyczaj. A zwyczaj, choćby najczcigodniejszy, nie może unieważnić przykazania: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go święcić… ale dzień siódmy jest szabatem Pana, Boga twego" (Wj 20,8.10). Reformacja zaczęła wielki powrót do Pisma. Szabat to jej niedokończony rozdział.
Źródła
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week
- Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History
- Kwame Adu Poku, Catholics and Protestants' Confessions on the Sabbath Day