Prosto

Czy przez wieki ktoś jeszcze święcił sobotę? Zachowujący szabat w historii Kościoła

Od mnichów iroszkockich, przez średniowiecznych „heretyków", po baptystów dnia siódmego — udokumentowane ślady chrześcijan zachowujących szabat na przestrzeni wieków.

📖 6 min czytania·Prosto

„Gdyby sobota naprawdę była Bożym dniem odpoczynku, to przecież ktoś by ją świętował przez te wszystkie stulecia". Tak brzmi częsty zarzut — i jest on całkiem rozsądny. Dobra wiadomość: ktoś ją świętował. Historia zna chrześcijan zachowujących szabat w niemal każdym stuleciu — od średniowiecza po czasy nowożytne. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. I uczciwie oddzielić fakty od legend.

Dlaczego tak trudno ich znaleźć

Zacznijmy od ważnego zastrzeżenia. O chrześcijanach spoza oficjalnego Kościoła średniowiecza wiemy głównie od... ich wrogów. Historyk baptystyczny David Benedict, cytowany przez Johna Nevinsa Andrewsa, ujął to tak: ponieważ „scarcely any fragment of their history remains, all we know of them is from accounts of their enemies" — „nie zachował się niemal żaden fragment ich własnej historii, wszystko, co o nich wiemy, pochodzi z relacji ich wrogów". Księgi i zapiski „odszczepieńców" systematycznie wyszukiwano i palono. Jeśli więc ślady zachowujących szabat są fragmentaryczne, nie powinno nas to dziwić. Dziwić powinno raczej to, że mimo wszystko tych śladów jest tak dużo.

Sobota na krańcach Europy

Pierwszy trop prowadzi na Wyspy Brytyjskie. Chrześcijaństwo celtyckie — Kuldejowie ze szkockiej wyspy Iona — przez wieki rozwijało się niezależnie od Rzymu. Andrews przytacza za katolickimi biografami ostatnie słowa Kolumby, wielkiego misjonarza Szkocji (zm. 597), wypowiedziane w sobotę: „To-day is Saturday, the day which the Holy Scriptures call the Sabbath, or rest. And it will be truly my day of rest" — „Dziś jest sobota, dzień, który Pismo Święte nazywa szabatem, czyli odpocznieniem. I będzie to prawdziwie mój dzień odpoczynku, bo zakończy moje pracowite życie". Umierający Kolumba nazywał szabatem sobotę, nie niedzielę — to mocna poszlaka, że dla niego biblijny dzień odpoczynku wciąż przypadał siódmego dnia.

Około roku 600 sam papież Grzegorz Wielki gromił w Rzymie chrześcijan, którzy ściśle przestrzegali odpoczynku sobotniego. A około 1074 roku papież Grzegorz VII potępił „tych, którzy nauczali, że nie godzi się pracować w dniu szabatu". Papieże nie rzucają anatem na ludzi, którzy nie istnieją.

Ciekawy epizod rozegrał się też na Wschodzie. W 1054 roku, w przededniu wielkiej schizmy, uczony mnich Nicetas z klasztoru pod Konstantynopolem napisał traktat dowodzący między innymi, że „szabat powinien być święcony". Pod naciskiem cesarza i legatów papieskich musiał publicznie odwołać poglądy, a jego księgę spalono. Skoro jednak legat uznał, że trzeba pisemnie odpowiadać Nicetasowi, jego poglądy musiały mieć zwolenników.

Waldensi — co jest faktem, a co legendą

W literaturze o szabacie często czyta się, że średniowieczni waldensi — ewangeliczny ruch ubogich kaznodziejów, okrutnie prześladowany przez inkwizycję — masowo święcili sobotę. Tu trzeba ostrożności. Argument opierano głównie na ich łacińskim przydomku Insabbatati, rozumianym jako „sabatyści". Ale już Andrews uczciwie odnotował, że wyjaśnienia tej nazwy były sporne, a nowsze badania (Daniel Augsburger w tomie pod redakcją Kennetha A. Stranda) wskazują, że nazwa pochodziła najpewniej od charakterystycznych sandałów (łac. sabbatum znaczy też „sandał"), które waldensi nosili na wzór apostołów. Większość waldensów zachowywała niedzielę — i nie ma powodu twierdzić inaczej.

Czy to zamyka temat? Nie. Po pierwsze, część świadectw mimo wszystko mówi o święceniu soboty w kręgach waldenskich: protestancki uczony Goldastus pisał wprost, że zwano ich Insabbatati „not because they were circumcised, but because they kept the Jewish Sabbath" — „nie dlatego, że się obrzezywali, lecz dlatego, że zachowywali żydowski szabat". Po drugie — i to jest pewne — tam, gdzie działały ruchy odwołujące się do samego Pisma, zachowujący szabat pojawiają się w dokumentach z imienia i nazwiska. W północnych Włoszech XII–XIII wieku istniała wspólnota pasagian (Passagini), o których katoliccy polemiści pisali, że ponieważ szabat ustanowiono na długo przed Synajem, święcili sobotę jako swój dzień odpoczynku i nabożeństwa. A w 1420 roku w Douai w północnej Francji inkwizycja osądziła grupę kilkunastu osób między innymi „for keeping Saturday as their Sabbath" — „za zachowywanie soboty jako szabatu"; ich kaznodzieja, Bertoul Thurin, został za to stracony.

Od reformacji po Siedmiogród i Rosję

Reformacja przywróciła ludziom Biblię — i niemal natychmiast niektórzy czytelnicy Biblii odkryli w niej szabat. Erazm z Rotterdamu pisał z przekąsem, że „among the Bohemians a new kind of Jews has arisen called Sabbatarians" — że w Czechach pojawił się „nowy rodzaj żydów, zwanych sabatarianami", którzy święcą sobotę. W Holandii w 1529 roku stracono ochrzczoną w wieku dorosłym Barbary von Thiers; na procesie wyznała: „God has commanded us to rest on the seventh day" — „Bóg nakazał nam odpoczywać dnia siódmego". W Siedmiogrodzie pod koniec XVI wieku szabat przyjął Franciszek Davidis wraz z licznym gronem duchownych i dostojników; współcześni nazywali ten ruch po prostu „sabatarianami". W Rosji zachowujących sobotę można wyśledzić już około roku 1400 — sto lat przed Lutrem.

Osobnym, pięknym rozdziałem jest Etiopia, gdzie Kościół narodowy zachowywał szabat obok niedzieli przez całe wieki — ale to temat na oddzielny artykuł.

Anglia: cena wierności

W XVII-wiecznej Anglii zachowujący szabat stali się już rozpoznawalną wspólnotą — i zapłacili za to wysoką cenę. John Traske, kaznodzieja głoszący sobotę około 1618 roku, został postawiony pod pręgierzem, wychłostany i uwięziony. Jego żona, ceniona nauczycielka, trafiła do więzienia — jak pisał jej przeciwnik Ephraim Pagitt — „for teaching only five days in the week, and resting upon Saturday", czyli „za to, że uczyła tylko pięć dni w tygodniu, a odpoczywała w sobotę". Spędziła w więzieniu piętnaście lat i tam zmarła, nie wyrzekłszy się przekonań. Theophilus Brabourne pisał uczone traktaty w obronie soboty; Francis Bampfield, były duchowny anglikański, przesiedział dziewięć lat w więzieniu w Dorchester i zmarł w londyńskim Newgate. A John James, kaznodzieja zboru sobotniego w Londynie, został w 1661 roku — pod fałszywym zarzutem zdrady — powieszony i poćwiartowany. Na szafocie modlił się za swoich oskarżycieli.

W XVII wieku działało w Anglii jedenaście zborów sabatariańskich. To właśnie tam ukształtowała się wspólnota znana dziś jako baptyści dnia siódmego (Seventh Day Baptists).

Baptyści dnia siódmego — nić dociera do Ameryki

W 1664 roku Stephen Mumford, wysłany przez londyńskich sabatarian, przybył do Newport na Rhode Island — jako pierwszy znany z imienia chrześcijanin zachowujący szabat w Ameryce. Jego przekonanie było proste: wszystkie dziesięć przykazań z Synaju jest moralnych i niezmiennych, a zmiana szabatu na niedzielę to dzieło ludzkiej, nie Bożej władzy. Wkrótce sobotę przyjęli kolejni: Tacy i Samuel Hubbardowie, William Hiscox i inni. Po latach napięć z miejscowym zborem baptystycznym, 23 grudnia 1671 roku zawiązali pierwszy zbór baptystów dnia siódmego w Ameryce. W 1707 roku powstał drugi zbór, w Piscataway w New Jersey, a w 1802 roku — Generalna Konferencja Baptystów Dnia Siódmego. To od tej wspólnoty, już w XIX wieku, prawdę o szabacie przejęli adwentyści.

Co z tego wynika

Nie twierdzimy, że istniał nieprzerwany, zorganizowany „kościół sobotni" od apostołów do dziś — źródła na to nie pozwalają, a uczciwość wymaga, by legendy (jak ta o nazwie waldensów) nazywać legendami. Ale udokumentowane fakty mówią same za siebie: w Rzymie około 600 roku, na Ionie, w Konstantynopolu XI wieku, w Lombardii, we Francji, w Czechach, w Siedmiogrodzie, w Rosji, w Anglii i w Ameryce — wszędzie tam, gdzie chrześcijanie brali Biblię do rąk bez pośredników, niektórzy z nich odkrywali sobotę. I bywali za to chłostani, więzieni i zabijani, a mimo to nie ustępowali. Szabat nie zginął w mrokach historii. Przetrwał — często na jej marginesach, wśród ludzi, dla których czwarte przykazanie znaczyło dokładnie to, co jest w nim napisane.

Źródła

← Więcej: HistoriaWszystkie artykułyMam pytanie →