Co wolno robić w szabat? Czego uczy przykład Jezusa
Zamiast listy zakazów — cztery zasady z życia Jezusa, które pozwalają samodzielnie odpowiedzieć na pytanie, co robić, a czego nie robić w szabat.
„A czy w szabat wolno…?" — tak zaczyna się większość pytań o praktykę dnia odpoczynku. Wolno gotować? Podróżować? Pływać? Oglądać film? Ludzie, którzy zaczynają święcić szabat, często szukają gotowej listy: co wolno, czego nie wolno. Problem w tym, że Biblia takiej listy nie podaje — i to celowo. Za to Ewangelie pokazują coś znacznie lepszego: jak szabat spędzał Jezus. A z Jego przykładu da się wyczytać kilka jasnych zasad, które działają w każdej epoce — także w naszej.
Dlaczego lista zakazów to ślepa uliczka
Próbowano już tego przed nami. Uczeni w Piśmie, chcąc precyzyjnie zdefiniować zakazaną „pracę", stworzyli trzydzieści dziewięć jej kategorii, a do nich setki przepisów wykonawczych: ile kroków wolno przejść, jaki ciężar unieść, co zrobić, gdy w szabat zacznie się palić dom. Skutek znamy z Ewangelii — system tak szczelny, że uzdrowienie chorego uchodziło w nim za przestępstwo, a wyłuskanie kłosów przez głodnych wędrowców za „żniwa" (Mk 2,23–24). Każda lista zakazów ma tę samą wadę: rośnie bez końca i niepostrzeżenie zajmuje miejsce Boga. Człowiek przestaje pytać „po co jest ten dzień?", a zaczyna pytać „czy mnie ktoś nie przyłapie?".
Jezus poszedł inną drogą. Samuele Bacchiocchi w The Sabbath Under Crossfire opisuje to trafnym porównaniem: ogłaszając się „Panem szabatu" (Mt 12,8), Jezus nie ogłosił likwidacji przykazania, lecz objął urząd jego najwyższego interpretatora — jak sąd najwyższy, który nie uchyla konstytucji, ale rozstrzyga, co naprawdę znaczy. Bacchiocchi podkreśla: to „nie jest władza znoszenia czy zastępowania przykazania o szabacie, lecz odsłaniania jego prawdziwej Boskiej intencji". Z tego, jak Jezus tę władzę wykonywał, wyłaniają się cztery zasady.
Zasada pierwsza: odłóż swoją pracę
Fundament pozostaje ten, który wypowiedział sam Bóg: „Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest szabat Pana, Boga twego: nie będziesz wykonywał żadnej pracy" (Wj 20,9–10). Chodzi o naszą codzienną, zarobkową krzątaninę — to, czym zdobywamy chleb i pozycję. Izajasz dopowiada, że w szabat porzucamy „załatwianie swoich spraw" i „swoich interesów" (Iz 58,13). Jezus tę zasadę po prostu praktykował: Łukasz zapisał, że chodzenie do synagogi w szabat było Jego „zwyczajem" (Łk 4,16). Nie znajdziemy w Ewangeliach Jezusa, który w szabat handluje, buduje czy zwołuje robotników. Granica między tygodniem a szabatem była dla Niego oczywista — spór szedł o to, co należy do świętowania, a nie o to, czy święto istnieje.
Ta zasada do dziś robi największą różnicę. Zamknięty laptop, odłożona praca zarobkowa, zakupy i sprzątanie zrobione w piątek — to nie drobiazgi, to brama do całego dnia. Bez niej reszta nie zaistnieje.
Zasada druga: wolno — i trzeba — czynić dobro
W synagodze postawiono Jezusowi dokładnie nasze pytanie, tylko w wersji podchwytliwej: „Czy wolno w szabat uzdrawiać?" (Mt 12,10). Odpowiedź Jezusa jest najkrótszą definicją chrześcijańskiego świętowania, jaką znamy: „Tak więc wolno w szabat dobrze czynić" (Mt 12,12). Wcześniej dał przykład, który trafiał każdego słuchacza: któż z was, jeśli jego owca wpadnie w szabat do dołu, nie wyciągnie jej? „O ileż więcej wart jest człowiek niż owca!" (Mt 12,11–12).
Bacchiocchi zwraca uwagę, że to nie była nowość doczepiona do przykazania, lecz powrót do jego rdzenia. Przykazanie o szabacie od początku miało ostrze społeczne: odpoczynek gwarantowano słudze, niewolnicy, cudzoziemcowi, nawet wołu i osłu (Wj 23,12) — czyli tym, którzy sami nie mogli się o niego upomnieć. Szabat z natury jest dniem wrażliwości na słabszych. Dlatego odwiedziny u chorego, pomoc samotnemu sąsiadowi, zaproszenie kogoś na obiad, telefon do osoby w kryzysie — to nie są „dozwolone wyjątki" od świętowania. To jest świętowanie. Cytując Ozeasza — „miłosierdzia chcę, a nie ofiary" (Mt 12,7) — Jezus ustawił hierarchię raz na zawsze: najpierw człowiek w potrzebie, potem rytualna poprawność.
Zasada trzecia: ratowanie życia nie czeka
Drugie pytanie Jezusa z tej samej sceny sięga jeszcze głębiej: „Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zabić?" (Mk 3,4). Dla Jezusa ratowanie życia i zdrowia nie zawiesza szabatu — ono go wypełnia. Bóg nie ustanowił dnia, który stałby ponad ludzkim życiem; ustanowił dzień, który życiu służy. Stąd prosta współczesna konsekwencja: lekarz na dyżurze, ratownik, strażak, matka przy chorym dziecku nie „łamią szabatu". Wykonują dokładnie tę pracę, którą Pan szabatu wykonywał w szabat najchętniej. Co znamienne, Jezus wskazał też na kapłanów, którzy w szabat pełnili służbę w świątyni i byli „bez winy" (Mt 12,5): służba Bogu i ludziom nigdy nie była złamaniem przykazania, bo przykazanie nigdy nie było wymierzone w służbę.
Zasada czwarta: szabat ma smakować radością
Z Ewangelii wynika jeszcze jedno, o czym łatwo zapomnieć: Jezus w szabat bywał na ucztach. Łukasz opisuje, jak „przyszedł w szabat do domu jednego z przedniejszych faryzeuszów, aby spożyć posiłek" (Łk 14,1). Szabatowy stół, goście, rozmowa — to wszystko mieściło się w Jego świętowaniu jak najbardziej naturalnie. Współgra to z Izajaszem, który każe nazywać szabat „rozkoszą" (Iz 58,13), i z samym początkiem, gdy Bóg pobłogosławił siódmy dzień w raju (Rdz 2,3). Dobry posiłek, spacer wśród Bożego stworzenia (Jezus z uczniami szedł w szabat przez pola — Mk 2,23), wspólny śpiew, czas z rodziną i przyjaciółmi — to nie są „luki w przepisach". To kolory dnia, który ma być świętem, nie postem.
Jak z tego korzystać na co dzień
Wróćmy do pytań z początku. Czy wolno w szabat gotować, jeździć, pływać, czytać? Przykład Jezusa uczy, że to pytanie trzeba przeformułować. Zamiast „czy to jest na liście?", pytaj: Czy to jest moja zarobkowa codzienność, którą mam odłożyć? Czy to komuś czyni dobro? Czy to służy życiu? Czy to pogłębia radość i więź z Bogiem i ludźmi — czy tylko zabija czas? Cztery zasady zamiast czterystu paragrafów. Tak właśnie działa wolność, którą daje Chrystus: nie zwalnia z przykazania, ale zdejmuje z niego ludzkie rusztowanie i oddaje nam dzień taki, jakim wyszedł z rąk Stwórcy.
Jedno jest pewne: kto spędzi szabat tak, jak spędzał go Jezus — na uwielbieniu, czynieniu dobra i radości z ludźmi — nie musi się bać, że robi „za dużo" albo „za mało". Trzyma się najlepszego wzoru, jaki kiedykolwiek istniał.
Źródła
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology