Od kiedy do kiedy trwa szabat? Biblijna rachuba doby
Dlaczego szabat zaczyna się w piątek o zachodzie słońca, a kończy w sobotę o zachodzie — biblijne podstawy liczenia doby od wieczora do wieczora.
Ktoś, kto pierwszy raz słyszy o chrześcijanach święcących szabat, zwykle pyta: „Czyli odpoczywacie w sobotę — od północy do północy?" Odpowiedź go zaskakuje: szabat zaczyna się już w piątek wieczorem, o zachodzie słońca, i trwa do zachodu słońca w sobotę. Skąd taka rachuba? Nie z tradycji ani z wygody, lecz z samej Biblii — i to z jej pierwszej strony.
„Był wieczór i był poranek"
Nasza cywilizacja liczy dobę od północy do północy. To umowa — wygodna, ale całkowicie umowna; północ nie jest zaznaczona na niebie żadnym widocznym znakiem. Biblia liczy inaczej. Już w opisie stworzenia każdy dzień zamyka ta sama formuła: „I nastał wieczór, i nastał poranek — dzień pierwszy" (Rdz 1,5). Wieczór jest wymieniony przed porankiem. W biblijnym myśleniu doba nie zaczyna się w środku nocy ani o świcie — zaczyna się wieczorem, gdy słońce znika za horyzontem.
Ta kolejność nie jest przypadkiem stylistycznym. Powtarza się przy każdym z sześciu dni stworzenia i ukształtowała całą rachubę czasu Izraela: dzień biegnie od zachodu słońca do zachodu słońca. Zachód to granica naturalna — widzi ją każdy, bez zegarka i bez kalendarza, w każdym zakątku świata.
„Od wieczora do wieczora święcić będziecie"
Czy Biblia mówi to gdzieś wprost? Tak. W Księdze Kapłańskiej, przy okazji dorocznego dnia pojednania — który nazwany jest „szabatem odpoczynku" — Bóg podaje dokładną instrukcję: „od wieczora do wieczora święcić będziecie wasz szabat" (Kpł 23,32). To najbardziej bezpośrednia biblijna definicja, kiedy zaczyna się i kończy święty dzień: wieczorem i wieczorem. Skoro tak liczono dzień pojednania, nazwany szabatem, to tym bardziej tak samo liczono cotygodniowy szabat — nikt w Izraelu nie znał innej rachuby doby.
Potwierdza to praktyka opisana w Księdze Nehemiasza. Gdy Nehemiasz walczył z handlem w dzień święty, „gdy mrok okrywał bramy Jerozolimy przed szabatem, kazał zamknąć wrota" (Ne 13,19). Bramy miasta zamykano nie w sobotę rano, lecz w piątek o zmierzchu — bo właśnie wtedy zaczynał się szabat. Kupcy musieli czekać ze swoim towarem za murami, aż szabat się skończy — czyli do następnego zachodu słońca.
Tak samo w czasach Jezusa
Nowy Testament pokazuje dokładnie tę samą rachubę. W Kafarnaum Jezus uzdrowił w szabat teściową Piotra. Całe miasto chciało przynieść do Niego swoich chorych — ale ludzie czekali. Na co? „A gdy nastał wieczór i zaszło słońce, przynosili do niego wszystkich, którzy się źle mieli" (Mk 1,32). Marek zapisuje to z precyzją: wieczór i zachód słońca. Dopiero gdy słońce zaszło, szabat dobiegł końca i można było nieść chorych na noszach przez miasto. John Nevins Andrews komentuje w History of the Sabbath, że ludzie „waited till sunset, that is, till the Sabbath was passed" — czekali do zachodu słońca, to jest do końca szabatu.
Tę samą rachubę widać w opisie pogrzebu Jezusa. Józef z Arymatei śpieszył się ze złożeniem ciała do grobu, „ponieważ był to dzień Przygotowania i nadchodził szabat" (Łk 23,54) — a było to piątkowe popołudnie. Kobiety, które towarzyszyły pogrzebowi, „przez szabat odpoczywały według przykazania" (Łk 23,56) i dopiero po jego zakończeniu, w sobotę wieczorem, kupiły wonności (Mk 16,1). Biblista Clinton Wahlen zauważa w tomie The Sabbath in the New Testament and in Theology, że ta sekwencja wydarzeń „makes clear... that Mark follows the Jewish rather than the Roman reckoning of days from evening to evening" — pokazuje jasno, że Marek liczy dni po żydowsku, od wieczora do wieczora, a nie po rzymsku. Ewangelie, pisane kilkadziesiąt lat po zmartwychwstaniu, wciąż mierzą czas zachodami słońca.
Co to oznacza w praktyce?
Dla kogoś, kto chce święcić szabat, rachuba „od wieczora do wieczora" ma bardzo konkretne skutki.
Szabat zaczyna się w piątek o zachodzie słońca. Nie o 18:00, nie o północy — o zachodzie, którego godzina zmienia się z porą roku. Latem w Polsce szabat zaczyna się po dwudziestej pierwszej, zimą — już po piętnastej. Wystarczy spojrzeć w kalendarz wschodów i zachodów słońca dla swojej miejscowości.
Piątek staje się dniem przygotowania. Tak nazywa go zresztą sama Ewangelia (Mk 15,42). Zakupy, sprzątanie, gotowanie, dokończenie pilnych spraw — wszystko to robi się przed zachodem, żeby wejść w szabat z wolną głową i wolnymi rękami. Kto raz tego doświadczył, wie, że piątkowy wieczór z nakrytym stołem i zapadającym zmierzchem ma zupełnie inny smak niż zwykły koniec tygodnia.
Sobotni wieczór zamyka święto. Gdy słońce zachodzi w sobotę, szabat się kończy — można wrócić do codziennych zajęć. Doba święta trwa pełne dwadzieścia cztery godziny, ale ich granice wyznacza niebo, nie zegar.
Jest w tej rachubie coś pięknego i bardzo mądrego. Dzień zaczynający się wieczorem zaczyna się od odpoczynku: najpierw wspólna kolacja, modlitwa, sen — a dopiero potem poranek i aktywność. Człowiek nie „wypracowuje" sobie najpierw prawa do odpoczynku; zaczyna od przyjęcia daru. To odwrotność naszej kultury, w której doba startuje budzikiem, a odpoczynek jest tym, co zostaje na końcu — jeśli w ogóle zostaje.
Częsta wątpliwość: a co z miejscami, gdzie słońce „nie zachodzi"?
Czasem pada pytanie o kraje polarne, gdzie latem słońce nie znika za horyzontem przez wiele tygodni. To realny, ale marginalny problem praktyczny — mieszkańcy dalekiej północy święcący szabat przyjmują rozwiązania umowne (np. stałą godzinę odpowiadającą rachubie z normalnych szerokości geograficznych). Wyjątkowa sytuacja kilku zakątków globu nie unieważnia zasady, która dla ogromnej większości ludzkości działa bez zarzutu — tak samo jak istnienie nocy polarnej nie unieważnia pojęcia „dnia i nocy".
Podsumowanie
Od kiedy do kiedy trwa szabat? Od piątkowego zachodu słońca do sobotniego zachodu słońca. Ta odpowiedź wynika wprost z Biblii: z formuły stworzenia „był wieczór i był poranek" (Rdz 1), z wyraźnego przepisu „od wieczora do wieczora święcić będziecie wasz szabat" (Kpł 23,32), z praktyki Nehemiasza zamykającego bramy o zmierzchu i z Ewangelii, w których ludzie czekają z noszeniem chorych, „aż zaszło słońce" (Mk 1,32). Granicę świętego czasu wyznacza więc nie ludzka umowa, lecz znak wpisany przez Stwórcę w samą przyrodę — zachodzące słońce, które co tydzień ogłasza: czas się zatrzymać.
Źródła
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology