Co zostało „przybite do krzyża"? Prawo moralne a ceremonialne
Paweł pisze, że Bóg coś „przybił do krzyża" (Kol 2,14) — ale co dokładnie: dziesięć przykazań, prawo ceremonialne czy zapis naszego długu? Od odpowiedzi zależy bardzo wiele.
„Przecież prawo zostało przybite do krzyża!" — to jeden z najczęstszych argumentów w rozmowach o szabacie. Powołuje się on na słowa Pawła: Bóg „wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam, i usunął go, przybiwszy go do krzyża" (Kol 2,14). Skoro coś zostało przybite do krzyża, to chyba przestało obowiązywać — a jeśli tym czymś jest prawo Boże, to i szabat poszedł na gwóźdź razem z nim. Brzmi logicznie. Ale czy Paweł rzeczywiście napisał, że Bóg ukrzyżował własne przykazania? Warto przeczytać ten tekst uważnie, bo odpowiedź jest inna, niż wielu zakłada — i o wiele piękniejsza.
Co naprawdę znaczy „list dłużny"
Słowo, które Paweł tu wybrał, to po grecku cheirographon — termin z języka prawniczego, nie religijnego. Oznaczał on własnoręcznie podpisany dokument dłużny: weksel, skrypt zadłużenia, „kwit", który wierzyciel trzymał w ręku jako dowód przeciwko dłużnikowi. Samuele Bacchiocchi w The Sabbath Under Crossfire przytacza wyniki badań nad tym słowem: w literaturze żydowskiej tamtej epoki cheirographon oznaczał „zaświadczenie o zadłużeniu wynikłym z naszych przewinień" albo wręcz „księgę zapisu grzechów" — rejestr win, na podstawie którego oskarża się człowieka przed sądem.
I to wszystko zmienia. Spójrz na kontekst: Paweł pisze o przebaczeniu. „I was (…) wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy" (Kol 2,13) — i zaraz potem następuje nasz werset, który obrazowo pokazuje, jak to przebaczenie wygląda. Bóg jak sędzia bierze akt oskarżenia — wykaz naszych długów, podpisany niejako naszą własną ręką — wymazuje go, „usuwa ze środka" (tak dosłownie: ze środka sali sądowej, gdzie stał świadek oskarżenia) i przybija do krzyża Chrystusa. To, co zawisło na gwoździu, to nie prawo Boże. To nasz dług. Nasza lista grzechów. Nasze „winien" wypisane przy każdym dniu życia.
Bacchiocchi zwraca uwagę na rzecz, którą wystarczy spokojnie przemyśleć: gdyby Bóg rzeczywiście zniszczył na krzyżu swoje prawo, w czym miałoby to pocieszyć grzesznika? „Poczucia winy nie usuwa się przez niszczenie kodeksów". Gdyby jutro sejm spalił kodeks karny, złodziej nie poczułby się przebaczony — co najwyżej bezkarny. Ewangelia mówi coś nieporównanie lepszego: prawo stoi, dług był prawdziwy — i ktoś go zapłacił. Dlatego „w całym tym wywodzie — jak cytuje Bacchiocchi — prawo nie odgrywa żadnej roli": w Liście do Kolosan słowo „prawo" (nomos) nie pada ani razu. Paweł nie pisze tu o zniesieniu przykazań, lecz o skasowaniu długu.
Skoro tak — to skąd podział na prawo moralne i ceremonialne?
Ktoś jednak słusznie zapyta: przecież coś się na krzyżu skończyło. Nie składamy już ofiar ze zwierząt, nie obchodzimy Paschy ani Dnia Pojednania. Biblia rzeczywiście rozróżnia — i robi to wyraźniej, niż się zwykle sądzi — dwa rodzaje prawa, które różnią się niemal wszystkim.
Dekalog wypowiedział sam Bóg, własnym głosem, wobec całego ludu (Pwt 4,12–13). Sam też go napisał — „dwie tablice kamienne, zapisane palcem Bożym" (Wj 31,18) — i to dwukrotnie, bo po rozbiciu pierwszych tablic wyrył je ponownie (Wj 34,1). Tablice złożono wewnątrz arki przymierza, pod ubłagalnią, w samym sercu świątyni. Jo Ann Davidson w Rediscovering the Glory of the Sabbath zestawia to z prawem ceremonialnym: przepisy o ofiarach, świętach i rytuałach spisał Mojżesz w księdze, a księgę tę położono obok arki — „aby była świadkiem przeciwko tobie" (Pwt 31,24–26). Jedno prawo — Boży głos, Boży palec, kamień, wnętrze arki. Drugie — ręka Mojżesza, zwój, miejsce obok. Trudno o czytelniejszą lekcję poglądową: nie wszystko, co Izrael otrzymał na pustyni, miało tę samą rangę i ten sam termin ważności.
Różnica jest też treściowa. Prawo moralne mówi, co jest dobre, a co złe — zawsze i dla wszystkich: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij. Prawo ceremonialne mówiło, co robić, gdy zło już się stało i czekało na Zbawiciela: zabij baranka, przynieś ofiarę, obchodź święto. Mówiąc obrazowo: prawo moralne jest jak diagnoza, prawo ceremonialne — jak recepta tymczasowa do czasu przyjścia Lekarza. Gdy przyszedł sam Chrystus, „Baranek Boży", recepty wygasły w naturalny sposób — nie dlatego, że były złe, lecz dlatego, że się spełniły. Właśnie o nich Paweł pisze dwa wersety dalej, że były „cieniem rzeczy przyszłych", a ciało — rzeczywistość — „jest Chrystusa" (Kol 2,17). Cień prowadzi do osoby; gdy osoba nadejdzie, cienia się już nie ściga.
„Szabaty" z Księgi Kapłańskiej — i szabat z raju
Tu dochodzimy do sedna sporu. W kalendarzu Izraela istniały bowiem także doroczne dni odpoczynku zwane szabatami — wymienia je Kpł 23: pierwszy i ostatni dzień Święta Przaśników, Dzień Trąbienia, Dzień Pojednania, dni Święta Namiotów. To były szabaty ceremonialne: przypadały raz w roku, w różne dni tygodnia, i każdy z nich wskazywał na coś w planie zbawienia. Co istotne, sama Księga Kapłańska starannie odróżnia je od szabatu tygodniowego: wyliczywszy święta doroczne, dodaje, że obchodzi się je „oprócz szabatów Pana" (Kpł 23,38). Pismo samo pilnuje tej granicy.
Davidson zestawia oba rodzaje „szabatów" w kilku punktach. Szabat siódmego dnia został dany w Edenie, przed grzechem — nie może więc być cieniem odkupienia, bo gdy go ustanawiano, nie było jeszcze czego odkupywać; gdyby Adam i Ewa nigdy nie zgrzeszyli, szabat i tak by istniał. Szabaty ceremonialne dano po grzechu, jako część dorocznego kalendarza zbawienia. Szabat tygodniowy jest w Dekalogu — żadnego święta dorocznego tam nie ma. Szabat tygodniowy jest pamiątką stworzenia („gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię" — Wj 20,11), patrzy więc wstecz, na fakt dokonany; szabaty ceremonialne patrzyły naprzód, na Mesjasza, który miał przyjść. Cień ustaje, pamiątka — nie. Pamiątka stworzenia będzie aktualna tak długo, jak długo będziemy stworzeniami.
Najlepsza wiadomość w tym tekście
Wróćmy na koniec do Kol 2,14 — bo ten werset wcale nie jest „problemem do obrony", lecz jedną z najpiękniejszych obietnic Nowego Testamentu. Każdy z nas nosi w pamięci swój cheirographon: rejestr porażek, win i zaniedbań, który oskarża nas skuteczniej niż jakikolwiek prokurator. Paweł ogłasza: ten dokument został wymazany, usunięty z sali rozpraw i przybity do krzyża. Dłużnik wychodzi wolny — nie dlatego, że spalono kodeks, lecz dlatego, że spłacono dług.
A prawo? „Prawo jest święte i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre" (Rz 7,12) — pisał ten sam Paweł. Jezus zaś zapewnił, że dopóki istnieje niebo i ziemia, „ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu" (Mt 5,18). Na krzyżu umarł nasz dług i wygasły ceremonie, które na ten krzyż wskazywały. Dziesięć przykazań — z szabatem pośrodku — stoi tam, gdzie stało: nie jako droga do zbawienia, lecz jako droga zbawionych. Człowiek, któremu właśnie podarto weksel, nie wyrzuca zasad domu swojego dobroczyńcy. On dopiero teraz zaczyna ich strzec — z wdzięczności.
Źródła
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday (aneks „Paul and the Law")
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath