Uczniowie zebrani „pierwszego dnia tygodnia" (J 20,19) — początek niedzieli?
Wieczorem w dniu zmartwychwstania uczniowie siedzieli razem za zamkniętymi drzwiami. Czy to pierwsze nabożeństwo niedzielne — czy coś zupełnie innego?
Wieczorem w dniu zmartwychwstania uczniowie Jezusa siedzieli razem w jednym pomieszczeniu. Wszedł do nich zmartwychwstały Pan i powiedział: „Pokój wam". Wielu chrześcijan widzi w tej scenie pierwsze nabożeństwo niedzielne — początek nowej tradycji, którą Jezus osobiście pobłogosławił swoją obecnością. Czy słusznie? Przeczytajmy ten tekst uważnie i sprawdźmy, co naprawdę się tam wydarzyło.
Argument, który trzeba potraktować poważnie
Najpierw oddajmy głos drugiej stronie, bo jej rozumowanie brzmi przekonująco. Jan pisze: „A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!" (J 20,19). Tydzień później Jezus znów ukazuje się zebranym uczniom (J 20,26). Czyż to nie wygląda na rodzący się rytm? Uczniowie zbierają się w niedzielę, Jezus przychodzi właśnie wtedy — a więc, jak wnioskuje wielu komentatorów, sam Zmartwychwstały „uświęcił" niedzielne zgromadzenia i dał Kościołowi wzór na przyszłość.
To rozumowanie ma jednak pewien słaby punkt: wszystko, co najważniejsze, trzeba do tekstu dopowiedzieć. Sprawdźmy, co Jan rzeczywiście napisał.
Dlaczego uczniowie byli razem? Tekst sam odpowiada
Zauważ, że Jan nie zostawia nas z domysłami. Podaje wprost powód zgromadzenia: drzwi były zamknięte, bo uczniowie zebrali się „z bojaźni przed Żydami". To nie było nabożeństwo. To była kryjówka. Garstka przerażonych ludzi zabarykadowała się w obawie, że los ich Mistrza — pojmanego i straconego trzy dni wcześniej — może spotkać także ich.
Co więcej, ci ludzie wcale jeszcze nie świętowali zmartwychwstania, bo w nie nie wierzyli. Łukasz mówi, że relacja kobiet o pustym grobie wydała się apostołom „niczym baśnie" (Łk 24,11), a Marek dodaje, że gdy Jezus ukazał się Jedenastu, „gromił ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie uwierzyli tym, którzy go widzieli zmartwychwskrzeszonego" (Mk 16,14). Trudno o większy kontrast z obrazem „pierwszej niedzielnej liturgii": zamiast radosnego zgromadzenia ku czci zmartwychwstania mamy zamknięte drzwi, strach i niedowierzanie.
Samuele Bacchiocchi, który zbadał genezę niedzieli w doktoracie obronionym na papieskim uniwersytecie w Rzymie, ujmuje to jednym zdaniem: uczniowie zgromadzili się tego wieczoru „not to celebrate the Lord's Supper, but ‘for fear of the Jews'" — nie po to, by sprawować Wieczerzę Pańską, lecz „z bojaźni przed Żydami" (From Sabbath to Sunday). A John Nevins Andrews, dziewiętnastowieczny historyk szabatu, zestawiając relację Jana z Markiem zauważa rzecz prozaiczną: według Mk 16,14 Jezus zastał ich, „gdy siedzieli u stołu" — uczniowie byli zebrani po prostu na wieczornym posiłku (History of the Sabbath).
A spotkanie „po ośmiu dniach"?
Zwolennicy niedzieli wskazują na J 20,26: „A po ośmiu dniach znowu byli w domu uczniowie jego i Tomasz z nimi". Oto — mówią — drugie niedzielne zgromadzenie, a więc początek regularnego rytmu.
Ale i tutaj Jan sam wyjaśnia powód spotkania, i nie jest nim świętowanie nowego dnia. Tomasza nie było przy pierwszym ukazaniu się Jezusa i zapowiedział, że nie uwierzy, dopóki nie dotknie ran (J 20,24–25). Jezus przychodzi ponownie właśnie ze względu na Tomasza — żeby przekonać ostatniego niedowiarka. Zauważ też, że drzwi nadal były zamknięte (J 20,26): strach jeszcze nie minął. Jak komentuje Clinton Wahlen w akademickim tomie o szabacie w Nowym Testamencie: „They gather together out of fear, not for worship" — zbierają się ze strachu, nie na nabożeństwo (The Sabbath in the New Testament and in Theology).
Wreszcie — to, że uczniowie znowu byli razem, nie jest niczym nadzwyczajnym. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że w tamtych tygodniach oni po prostu mieszkali razem w górnej izbie i trwali tam jednomyślnie na modlitwie dzień po dniu (Dz 1,13–14). Byli razem w każdy dzień tygodnia. Jezus mógł ich zastać zgromadzonych w poniedziałek, środę czy piątek — bo zgromadzeni byli stale.
Ukazania Jezusa nie układają się w żaden „niedzielny wzór"
Jest jeszcze szerszy problem z tezą, że ukazania się Zmartwychwstałego ustanowiły niedzielę. Gdy zbierzemy wszystkie te spotkania, nie widać w nich żadnego wzoru dnia tygodnia. Jezus ukazał się pojedynczym osobom — Piotrowi i Jakubowi (1 Kor 15,5.7), dwóm uczniom w drodze do Emaus (Łk 24,13–35), grupie ponad pięciuset braci naraz (1 Kor 15,6), a także uczniom łowiącym ryby na Jeziorze Galilejskim — w zwykły dzień roboczy, przy zwykłej pracy (J 21,1–14). Bacchiocchi podsumowuje: „No consistent pattern can be derived from Christ's appearances" — z ukazań Chrystusa nie da się wyprowadzić żadnego spójnego wzorca, który uzasadniałby cotygodniowe niedzielne zgromadzenia.
I jeszcze jeden wymowny szczegół. Jan pisał swoją Ewangelię pod koniec I wieku — gdyby wtedy niedziela była już świętym dniem chrześcijan, miał doskonałą okazję, by to zaznaczyć. Tymczasem nazywa ten dzień po prostu „pierwszym dniem po szabacie" — zwykłym, kalendarzowym określeniem. W całej swojej Ewangelii poświęca sporo miejsca pytaniu, gdzie należy oddawać cześć Bogu (J 4,20–24) — ale ani słowa pytaniu, w jaki dzień. Pisarz, który tak mistrzowsko operuje symbolami i teologicznymi aluzjami, o „świętości" pierwszego dnia milczy zupełnie.
Czego w tym tekście nie ma
Andrews wyliczył, czego musielibyśmy się spodziewać w relacjach ewangelistów, gdyby tamtego wieczoru naprawdę narodził się nowy święty dzień — i czego w nich nie znajdujemy. Nie ma ani słowa o zmianie szabatu. Nie ma żadnego świętego tytułu nadanego pierwszemu dniu tygodnia. Nie ma wzmianki, by Chrystus tego dnia odpoczął, pobłogosławił go albo poświęcił — a właśnie tak Bóg ustanowił szabat przy stworzeniu (Rdz 2,3). Nie ma wreszcie żadnego przykazania ani choćby zachęty, by ten dzień odtąd święcić.
To milczenie jest wymowne. Gdy Bóg ustanawia coś świętego, mówi o tym wyraźnie — tak było z szabatem, z Wieczerzą Pańską, z chrztem. Tu nie pada ani jedno słowo ustanowienia. „Pokój wam" to pozdrowienie i dar dla wystraszonych ludzi, a nie formuła konsekracji nowego dnia.
Konkluzja
Czy J 20,19 opisuje początek niedzieli? Nie. Tekst sam podaje powód zgromadzenia: strach przed prześladowaniem, nie nabożeństwo. Uczniowie nie świętowali zmartwychwstania — oni jeszcze w nie nie wierzyli, a Jezus przyszedł właśnie po to, by ich przekonać, że żyje. Spotkanie „po ośmiu dniach" odbyło się ze względu na Tomasza, a wszystkie ukazania Zmartwychwstałego — w drodze, przy stole, nad jeziorem — nie układają się w żaden niedzielny rytm. Przede wszystkim zaś: w całej tej scenie nie pada ani jedno słowo o ustanowieniu, pobłogosławieniu czy uświęceniu nowego dnia. Jeśli ktoś szuka w Biblii początku niedzieli, w wieczerniku za zamkniętymi drzwiami go nie znajdzie. Znajdzie tam za to coś cenniejszego: Zbawiciela, który przychodzi do wystraszonych ludzi i mówi: „Pokój wam".
Źródła
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology