Prosto

„Zachowujecie dni, miesiące, pory i lata" (Ga 4,10) — czy Paweł gani święcenie szabatu?

Paweł zarzucił Galacjanom, że zachowują „dni i miesiące". Czy miał na myśli szabat? Kontekst listu pokazuje coś zupełnie innego.

📖 5 min czytania·Prosto

„Zachowujecie dni i miesiące, i pory roku, i lata! Boję się, że może nadaremnie mozoliłem się nad wami" (Ga 4,10–11). Te słowa Pawła brzmią ostro. I właśnie dlatego często słyszy się wniosek: skoro apostoł gani zachowywanie „dni", to gani także święcenie szabatu — a więc chrześcijanin, który odpoczywa siódmego dnia, „nadaremnie" trudzi Pawła do dziś. Czy to słuszny wniosek? Wystarczy przeczytać dwa zdania wcześniej, żeby nabrać poważnych wątpliwości.

Najpierw zarzut — w jego najmocniejszej wersji

Argument wygląda przekonująco. List do Galacjan to najostrzejszy tekst Pawła przeciwko poleganiu na prawie. Galacjanie dali się namówić na obrzezanie (Ga 5,2; 6,12) i zaczęli zachowywać święte czasy. Paweł nazywa to odwróceniem się od ewangelii. A ponieważ w podobnym fragmencie Listu do Kolosan (Kol 2,16) obok „dni" pojawiają się wprost „szabaty", niektórzy — jak Dale Ratzlaff, znany krytyk szabatu — twierdzą, że i w Galacjan 4,10 „dni" to po prostu szabaty. Wniosek: Paweł uznał święcenie szabatu za zagrożenie dla zbawienia.

Brzmi logicznie. Ale ma trzy poważne słabości — i warto je zobaczyć po kolei.

Słabość pierwsza: do kogo wracali Galacjanie?

Kluczem jest kontekst, czyli wersety 8–9, które poprzedzają nasz tekst:

„Lecz dawniej, gdy nie znaliście Boga, służyliście tym, którzy z natury bogami nie są. Teraz jednak, kiedy poznaliście Boga (…), jak możecie ponownie zawracać do słabych i nędznych żywiołów, którym ponownie, jak dawniej, służyć chcecie?" (Ga 4,8–9).

Zwróćmy uwagę na słowa „ponownie" i „jak dawniej". Galacjanie byli poganami — zanim poznali Chrystusa, nie służyli Bogu Izraela, lecz bóstwom, „które z natury bogami nie są". Paweł mówi, że ich nowa religijność to powrót do tego, co znali przed nawróceniem. A przecież przed nawróceniem Galacjanie nie święcili szabatu! Nie można „ponownie zawracać" do czegoś, czego się nigdy wcześniej nie robiło. „Słabe i nędzne żywioły" (po grecku stoicheia — to jeden z nielicznych terminów, które trzeba tu przywołać) to w ówczesnym świecie pogańskim siły kosmosu i ciała niebieskie, którym przypisywano władzę nad ludzkim losem. Samuele Bacchiocchi podsumowuje to w książce The Sabbath Under Crossfire: kontekst pokazuje, że Paweł gani Galacjan za powrót do pogańskich, zabobonnych praktyk — a te „nie mają nic wspólnego ze starym przymierzem", bo prawo Mojżesza było Galacjanom w ich pogańskich czasach nieznane.

Słabość druga: ta lista nie wygląda jak żydowski kalendarz

Porównajmy dwie listy Pawła. W Kolosan 2,16 wymienia on „święto, nów księżyca i szabaty" — to klasyczne, biblijne nazewnictwo żydowskiego kalendarza religijnego: święta doroczne, comiesięczne nowie, cotygodniowy szabat. A w Galacjan 4,10? „Dni, miesiące, pory i lata" — ani słowa o szabacie, o nowiu, o jakimkolwiek święcie biblijnym. To zupełnie inne słownictwo.

Bacchiocchi przywołuje tu badania biblisty Troya Martina, który porównał obie listy i doszedł do wniosku, że schemat z Galacjan 4,10 „describes a pagan calendar unacceptable to Paul" — opisuje kalendarz pogański, nie żydowski. W świecie grecko-rzymskim wybierano „dni" pomyślne i niepomyślne według układów gwiazd, obchodzono czasy wyznaczane przez kult bóstw planetarnych i cesarzy. Właśnie taką religijność czasu znali Galacjanie z dawnego życia — i właśnie do niej, zdaniem Pawła, zawracali, tyle że teraz ubraną w judaizujące szaty: trochę obrzezania, trochę astrologicznych zabobonów, wszystko w pakiecie „tak trzeba, żeby być zbawionym".

Czy w tym pakiecie mogło się zmieścić także jakieś wypaczone święcenie szabatu? Bacchiocchi uczciwie przyznaje, że nie można tego wykluczyć — w świecie pogańskim sobotę kojarzono z ponurą planetą Saturn i traktowano przesądnie. Ale nawet wtedy Paweł potępiałby zabobonną karykaturę szabatu, a nie przykazanie. Jak pisze Bacchiocchi: „it is not the principle of Sabbathkeeping that Paul opposes, but rather the perverted use of cultic observances" — Paweł nie zwalcza zasady święcenia szabatu, lecz wypaczone użycie praktyk religijnych, które miały zapewniać zbawienie ludzkim wysiłkiem.

Słabość trzecia: Paweł sam zachowywał szabat

Jest jeszcze prosty test praktyczny. Gdyby Paweł uważał święcenie szabatu za zdradę ewangelii, sam musiałby być zdrajcą ewangelii. Dzieje Apostolskie pokazują go bowiem regularnie w synagogach w szabat — w Antiochii Pizydyjskiej, w Filippi, w Tesalonice, w Berei, w Koryncie (Dz 13,14.44; 16,13; 17,2; 18,4). W Tesalonice czynił to „według zwyczaju". Co więcej, pisząc do Koryntian — pogan z urodzenia, jak Galacjanie — Paweł posługuje się żydowską rachubą czasu: pierwszy dzień tygodnia nazywa „pierwszym dniem po szabacie" (1 Kor 16,2), a nie pogańskim „dniem Słońca". Uczył więc swoich nawróconych pogan liczyć czas według kalendarza biblijnego, w którym punktem odniesienia jest… szabat. Trudno o gorszego kandydata na autora tezy, że samo święcenie dnia jest grzechem.

I jeszcze jedno: gdyby Paweł rzeczywiście ogłosił unieważnienie szabatu — przykazania z Dekalogu — wybuchłby spór nieporównanie głośniejszy niż ten o obrzezanie, który wypełnia pół Nowego Testamentu. Tymczasem o taki spór w NT nie ma ani śladu. Cisza w tej sprawie mówi bardzo wiele.

Sprawdźmy ten wniosek do końca

Załóżmy na chwilę, że krytycy mają rację: Galacjan 4,10 potępia wszelkie świętowanie dni jako takie. Co wtedy? Wtedy potępiona jest także niedziela. I Wielkanoc. I Boże Narodzenie. Każdy, kto co tydzień wyróżnia jakiś dzień na nabożeństwo, „zachowuje dni" — i podpada pod ten zarzut dokładnie tak samo jak sabatarianin. Mało kto z używających tego argumentu jest gotów przyjąć taki wniosek. A skoro nie jest, to znaczy, że sam czuje, iż Pawłowi nie chodziło o kalendarz, lecz o coś innego.

O co? O motywację. Galacjanie uczynili z religijnych praktyk — obrzezania, świętych czasów — warunek zbawienia. „Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski" (Ga 5,4). To jest nerw całego listu. Kto święci jakikolwiek dzień po to, żeby zapracować na Bożą przychylność, ten przeczy ewangelii — niezależnie od tego, czy to sobota, niedziela czy piątek. Ale kto odpoczywa w szabat dlatego, że został zbawiony z łaski i chce świętować dzieło swojego Stwórcy i Odkupiciela — ten robi dokładnie to, co robił sam Paweł.

Wniosek

Galacjan 4,10 nie wymienia szabatu ani razu. Kontekst mówi o byłych poganach wracających do „słabych i nędznych żywiołów" — do zabobonnej, pogańskiej religijności czasu, której sednem było zasługiwanie na zbawienie. Lista „dni, miesiące, pory i lata" nie odpowiada kalendarzowi biblijnemu, a Paweł, autor tych słów, sam regularnie święcił szabat i nigdzie nie wywołał sporu o jego zniesienie. Tekst gani więc wypaczenie, nie przykazanie. Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi zatem: nie — Paweł nie gani święcenia szabatu. Gani każdą religijność, która z ludzkich praktyk czyni drabinę do nieba. A szabat przyjmowany jako dar łaski nie jest taką drabiną — jest cotygodniowym przypomnieniem, że to Bóg zbawia, a nie my.

Źródła

← Więcej: Nowy TestamentWszystkie artykułyMam pytanie →