Szabat a miłosierdzie — dlaczego Jezus uzdrawiał właśnie w szabat?
Siedem uzdrowień szabatowych Jezusa to nie przypadek ani prowokacja dla samej prowokacji — to celowa lekcja o tym, czym szabat miał być od początku.
Gdyby Jezus chciał uniknąć kłopotów, miał prosty sposób: uzdrawiać w niedzielę, poniedziałek albo czwartek. Chorzy, których spotykał w szabat, chorowali od lat — osiemnaście lat, trzydzieści osiem lat. Jeden dzień zwłoki niczego by nie zmienił. A jednak Ewangelie opisują szczegółowo aż siedem uzdrowień dokonanych właśnie w szabat, niemal zawsze publicznie i niemal zawsze kończących się awanturą. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie odsłania coś bardzo ważnego: czym szabat jest naprawdę — i czym nigdy nie miał być.
Siedem uzdrowień, żadne przypadkowe
Jo Ann Davidson w książce Rediscovering the Glory of the Sabbath zestawia wszystkie siedem szabatowych cudów Jezusa:
- opętany w synagodze w Kafarnaum (Łk 4,31–37),
- teściowa Piotra trawiona gorączką (Łk 4,38–39),
- człowiek z uschłą ręką (Łk 6,6–11),
- kobieta od osiemnastu lat zgięta w pół (Łk 13,10–17),
- chory na puchlinę wodną (Łk 14,1–6),
- sparaliżowany przy sadzawce Betezda, chory od trzydziestu ośmiu lat (J 5,1–15),
- niewidomy od urodzenia (J 9).
Davidson zwraca uwagę na dwie uderzające cechy tej listy. Po pierwsze, żaden z tych przypadków nie był nagły. Ówczesne przepisy żydowskie pozwalały ratować życie w szabat, ale pomoc przy chorobie przewlekłej uznawały za „pracę", która musi poczekać do zachodu słońca. Wszystkie siedem uzdrowień dotyczyło właśnie chorób przewlekłych — czyli takich, których według obowiązujących reguł w szabat leczyć nie było wolno. Po drugie, nikt z uzdrowionych o to nie prosił. W inne dni tygodnia chorzy tłumnie cisnęli się do Jezusa; w szabat — zapewne właśnie z powodu przepisów — nikt się nie ośmielał. To Jezus za każdym razem wychodził z inicjatywą. Wywoływał chorego na środek synagogi w trakcie nabożeństwa, zamiast dyskretnie spotkać się z nim po zakończeniu. Uzdrowionemu spod Betezdy kazał nieść posłanie przez Jerozolimę pełną świątecznych pielgrzymów. Niewidomemu kazał umyć się w sadzawce Siloam, tuż przy świątyni, na oczach wszystkich.
Wniosek nasuwa się sam: Jezus nie uzdrawiał w szabat przypadkiem ani „mimo szabatu". Uzdrawiał w szabat celowo i demonstracyjnie. Te cuda były lekcjami poglądowymi.
Czego uczyła ta lekcja? Spójrzmy na zgiętą kobietę
Najlepiej widać to w scenie opisanej tylko przez Łukasza (Łk 13,10–17). W synagodze, w szabat, Jezus dostrzega kobietę, która od osiemnastu lat nie może się wyprostować. Uzdrawia ją, a przełożony synagogi oburza się: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te dni przychodźcie i dajcie się uzdrawiać, a nie w dzień szabatu" (Łk 13,14). Z jego punktu widzenia sprawa była prosta: osiemnaście lat czekała, mogła poczekać jeszcze dobę.
Odpowiedź Jezusa jest jedną z najważniejszych wypowiedzi o szabacie w całej Biblii:
„Obłudnicy! Czy nie każdy z was odwiązuje w dzień szabatu swego wołu czy osła od żłobu i nie prowadzi ich do wodopoju? A czy tej córki Abrahama, którą szatan związał już od osiemnastu lat, nie należało rozwiązać od tych pęt właśnie w dzień szabatu?" (Łk 13,15–16).
Samuele Bacchiocchi w The Sabbath Under Crossfire zauważa, że Łukasz trzykrotnie używa tu tego samego greckiego czasownika oznaczającego „rozwiązać, uwolnić" — wobec zwierzęcia przy żłobie i wobec kobiety w pętach szatana. To gra słów nieprzypadkowa: skoro wolno w szabat rozwiązać woła, żeby się napił, to tym bardziej należy w szabat rozwiązać człowieka z więzów cierpienia. I jedno słówko jest tu kluczowe: Jezus nie mówi, że kobietę „można było" uzdrowić w szabat, jakby szabat był przeszkodą, którą da się obejść. Mówi, że należało ją uwolnić „właśnie w dzień szabatu". Przełożony synagogi twierdził: na uzdrawianie jest sześć innych dni. Jezus odpowiada dokładnie odwrotnie: na uwalnianie człowieka nie ma lepszego dnia niż szabat.
Szabat — dzień wyzwolenia
Skąd taka logika? Z samej Biblii hebrajskiej. W drugiej wersji przykazania o szabacie Bóg uzasadnia je tak: „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i że Pan, twój Bóg, wyprowadził cię stamtąd" (Pwt 5,15). Szabat to nie tylko pamiątka stworzenia — to także pamiątka wyzwolenia z niewoli. Dlatego w szabat odpoczywał także niewolnik, najemnik, cudzoziemiec, a nawet wół i osioł. Co siedem dni wszyscy stawali się wolni.
Łukasz pokazuje, że Jezus świadomie nawiązał do tego wątku już na początku swojej działalności. Swoje programowe kazanie wygłosił — w szabat, w synagodze w Nazarecie — z proroctwa Izajasza: Duch Pana posłał mnie, „abym ogłosił jeńcom wyzwolenie (…), abym uciśnionych wypuścił na wolność" (Łk 4,18; por. Iz 61,1–2). A potem przez całą Ewangelię ilustrował to kazanie czynami: w dzień wyzwolenia wyzwalał. Bacchiocchi przywołuje trafne spostrzeżenie teologa Paula Jewetta (skądinąd zwolennika niedzieli): uzdrowienia szabatowe Jezusa to nie tylko akty miłosierdzia, lecz „true ‘sabbatical acts'" — prawdziwie szabatowe czyny, pokazujące, że mesjański odpoczynek wkroczył w nasz świat. „Therefore, the Sabbath, of all days, is the most appropriate for healing" — ze wszystkich dni właśnie szabat najbardziej nadaje się do uzdrawiania.
Czy Jezus łamał szabat?
Ktoś zapyta: skoro przepisy zakazywały takich uzdrowień, to czy Jezus nie łamał szabatu? Łamał — ale nie szabat Boży, tylko ludzkie obudowanie szabatu. Warto tę różnicę widzieć ostro. Czwarte przykazanie zakazuje codziennej pracy zarobkowej; nigdzie nie zakazuje czynienia dobra. Zakazy „leczenia chorób przewlekłych" czy „noszenia czegokolwiek" to późniejsze ludzkie regulacje, które z dnia radości zrobiły tor przeszkód. Jezus pytał wprost: „Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zatracić?" (Mk 3,4). I ani razu — to ważne — nie zakwestionował samego przykazania. Bacchiocchi podkreśla: we wszystkich uzdrowieniach szabatowych Chrystus „is not questioning the validity of the Sabbath commandment" — nie podważa ważności przykazania, lecz walczy o jego prawdziwy sens przygnieciony tradycjami. Gdyby Jezus chciał szabat znieść, te spory byłyby idealną okazją, żeby to powiedzieć. Zamiast tego nazwał siebie „Panem szabatu" (Mk 2,28) — a pan nie likwiduje tego, czego jest panem; pan się o to troszczy.
Co z tego wynika dla nas
Uzdrowienia szabatowe odpowiadają na dwa błędy, które popełniamy do dziś. Pierwszy to błąd faryzeuszy: zrobić z szabatu listę zakazów i pilnować jej tak gorliwie, że człowiek przestaje się liczyć. Drugi błąd jest odwrotny i częstszy w naszych czasach: uznać, że skoro Jezus spierał się o szabat, to szabat odrzucił. Oba błędy mijają się z Ewangelią. Jezus nie odrzucił szabatu — odzyskał go. Pokazał, że to dzień, w którym Bóg chce ludzi rozwiązywać, prostować i przywracać do życia.
Dlatego dla tych, których wtedy uzdrowił, szabat już na zawsze był pamiątką dnia, w którym odzyskali wolność. I taki jest do dziś: dzień, w którym możemy odłożyć to, co nas pęta, i pozwolić, by Pan szabatu zrobił z nami to, co robił wtedy — uzdrowił, wyprostował, uwolnił. Jeśli pytasz, jak święcić szabat po chrześcijańsku, siedem uzdrowień daje odpowiedź krótszą niż wszystkie kodeksy: tak, jak święcił go Jezus — czyniąc dobro.
Źródła
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology