Szabat na nowej ziemi — odpoczynek, który nie przeminie
Izajasz zapowiada, że na nowej ziemi „od szabatu do szabatu" wszyscy będą oddawać pokłon Bogu. Skoro szabat będzie świętowany w wieczności, dlaczego mielibyśmy porzucić go dziś?
O większości rzeczy, które wypełniają nasz tydzień, Biblia mówi, że przeminą. Praca w pocie czoła, choroby, łzy, śmierć — wszystko to należy do „pierwszych rzeczy", które na nowej ziemi „przeminęły" (Ap 21,4). Tym bardziej zaskakuje pewien werset z końca Księgi Izajasza, w którym Bóg, opisując nowe niebo i nową ziemię, wymienia coś, co nie przeminie — i nie jest to ani świątynia, ani ofiary, ani żadne z wielkich świąt Izraela. To szabat.
Ostatnia karta Starego Testamentu o pierwszym dniu po stworzeniu
Posłuchajmy samego tekstu:
„Bo jak nowe niebo i nowa ziemia, które Ja uczynię, ostaną się przede mną — mówi Pan — tak ostoi się wasze potomstwo i wasze imię. I będzie tak, że w każdy nów i w każdy szabat przychodzić będzie każdy człowiek, aby mi oddać pokłon — mówi Pan" (Iz 66,22–23).
To przedostatnie zdanie całej Księgi Izajasza — jakby prorok zostawił je na sam koniec, na ostatnie słowo. W wizji odnowionego świata ludzkość zbiera się przed Bogiem w stałym rytmie, a miarą tego rytmu jest szabat. Roy Gane, biblista piszący w akademickim tomie The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, wskazuje na ten fragment jako dowód, że „the Sabbath will continue as a day of worship into the eschatological era" — szabat pozostanie dniem oddawania czci Bogu w erze ostatecznej. I dodaje wyjaśnienie, dlaczego to logiczne: szabat należał do „przymierza stworzenia", istniał zanim pojawił się grzech — „it is appropriate that the Sabbath continues into the sinless new earth". Skoro szabat nie narodził się z grzechu, nie musi umrzeć wraz z grzechem.
Klamra spinająca całą Biblię
Warto zobaczyć ten werset z lotu ptaka. Biblia zaczyna się od stworzenia: Bóg w siedem dni czyni niebo i ziemię, a siódmego dnia odpoczywa, błogosławi ten dzień i go uświęca (Rdz 2,2–3). Biblia kończy się nowym stworzeniem: „nowe niebo i nową ziemię" widzi Jan w Apokalipsie (Ap 21,1) — świadomie nawiązując do słów Izajasza. A pomiędzy tymi dwiema kartami szabat biegnie przez całą historię zbawienia: przez Dekalog, przez proroków, przez życie Jezusa, który święcił go „według zwyczaju" (Łk 4,16), przez praktykę apostołów. Alberto Timm w tomie The Sabbath in the New Testament and in Theology ujmuje to w jednym zdaniu: szabat został ustanowiony w tygodniu stworzenia, w świecie jeszcze doskonałym, biegnie przez całą historię ludzkości — „and will be still kept in ‘the new heavens and the new earth'" — i będzie zachowywany także na nowej ziemi.
Szabat jest więc jak klamra spinająca Biblię: pierwszy pełny dzień ludzkości w Edenie i rytm życia odkupionych w wieczności. Znak, który ma trzy wymiary czasu — wspomina stworzenie, towarzyszy nam dziś i sięga w przyszłość, ku ostatecznemu wyzwoleniu. Trudno o instytucję, której Pismo dawałoby dłuższy „okres ważności": od raju utraconego do raju przywróconego.
Uczciwe pytanie: czy Izajasz na pewno mówi o wieczności?
Bądźmy rzetelni — z tym tekstem wiąże się niuans, który warto znać. Bibliści zauważają, że wizja Izajasza 65–66 w swoim pierwotnym kontekście opisywała mesjańskie królestwo, jakie Bóg pragnął zbudować z Izraelem po powrocie z niewoli babilońskiej — i zawiera szczegóły, które nie pasują do wieczności z Apokalipsy (np. wzmiankę o śmierci stuletnich grzeszników, Iz 65,20). Autorzy tomu o szabacie w Starym Testamencie uczciwie to przyznają i formułują wniosek wyważony: proroctwo to stosuje się do nowej ziemi z Objawienia 21 „in principle but not in detail" — co do zasady, choć nie w każdym szczególe. Ziemska Jerozolima ustąpi miejsca niebiańskiej, ofiary i świątynia przeminą — ale zasada pozostaje: w odnowionym świecie Bożym jest stały rytm uwielbienia, a wyznacza go szabat.
Co ciekawe, trwałości szabatu w przyszłym królestwie nie kwestionują nawet niektórzy jego dzisiejsi przeciwnicy. Teologowie dyspensacjonalni — przekonani, że Kościół nie jest dziś zobowiązany do szabatu — na podstawie Iz 66,23 sami przyznają, że proroctwo „especially anticipates the Sabbath as a vital feature of the coming kingdom age" — zapowiada szabat jako istotny element nadchodzącego wieku królestwa. Powstaje wtedy jednak konstrukcja co najmniej dziwna: szabat obowiązywał przed Chrystusem, będzie obowiązywał w przyszłym królestwie, a tylko w środku — dokładnie w naszej epoce — miałby być zawieszony. Pismo nigdzie takiej „przerwy w życiorysie" szabatu nie ogłasza.
Skoro tam — to czemu nie tu?
I tu dochodzimy do sedna. Jeżeli szabat będzie świętowany na nowej ziemi, to wynika z tego coś ważnego o jego naturze: szabat nie jest cieniem, który przeminął, ani tymczasowym przepisem dla jednego narodu. Rzeczy tymczasowe nie wchodzą do wieczności. Do wieczności wchodzi to, co należy do Bożego zamysłu wobec człowieka jako człowieka: miłość, wspólnota, uwielbienie — i, według Izajasza, szabat.
Pomyślmy o tym obrazowo. Jeśli wiemy, że w domu Ojca co tydzień będzie odświętny dzień spotkania, to czym jest świętowanie szabatu już teraz? Próbą generalną. Przedsmakiem. Żydowscy mędrcy nazywali szabat „cząstką przyszłego świata" — i Nowy Testament myśli podobnie: List do Hebrajczyków mówi, że „pozostaje jeszcze odpocznienie [dosłownie: świętowanie szabatu] dla ludu Bożego" (Hbr 4,9), łącząc cotygodniowy odpoczynek z odpoczynkiem ostatecznym, do którego zmierzamy. Każdy szabat jest małą zapowiedzią wielkiego odpoczynku — tak jak zaręczyny są zapowiedzią wesela.
A teraz odwróćmy pytanie. Jaki sens miałoby porzucanie dziś dnia, który Bóg uczyni rytmem wieczności? Wyobraźmy sobie kogoś, kto mówi: „Wiem, że tam będziemy świętować szabat, ale tu i teraz to dla mnie przeżytek". To trochę tak, jakby narzeczony mówił: „Na ślubie chętnie założę obrączkę, ale do tego czasu wolę nie nosić pierścionka zaręczynowego". Można? Można. Ale coś tu się nie zgadza — bo znak miłości nie jest ciężarem, który odkłada się na ostatnią chwilę.
Odpoczynek, który nie przeminie
Zbierzmy wszystko. Izajasz zapowiada, że na nowej ziemi „od szabatu do szabatu" wszelkie ciało — nie jeden naród, lecz cała odkupiona ludzkość — będzie przychodzić, by oddać pokłon Stwórcy (Iz 66,22–23). Szabat pojawia się więc na początku Biblii, w jej środku i na jej końcu: ustanowiony w Edenie, potwierdzony na Synaju, święcony przez Jezusa, zachowany w wizji wieczności. Przeminą łzy, przeminie śmierć, przeminie nawet morze — szabat się ostoi, jak ostoi się nowe niebo i nowa ziemia.
Odpowiedź na pytanie tego artykułu brzmi zatem: tak, według Biblii odpoczynek siódmego dnia nie przeminie — bo nie jest rusztowaniem, które rozbiera się po budowie, lecz częścią samego domu. A skoro tak, to każdy szabat, który święcimy dziś, nie jest spoglądaniem wstecz, ku staremu przepisowi, lecz spoglądaniem naprzód — ku dniowi, w którym usiądziemy do odpoczynku już nie na dwadzieścia cztery godziny, ale na zawsze, przy stole Tego, który pierwszy odpoczął siódmego dnia.
Źródła
- Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath