Prosto

Czy można odpoczywać w sobotę, a święcić niedzielę?

„Ważne, żeby mieć jeden dzień w tygodniu dla Boga\" — czy na pewno? Co mówi przykazanie o konkretnym dniu i dlaczego błogosławieństwa z Rdz 2,3 nie da się przenieść.

📖 5 min czytania·Prosto

„Przecież nie chodzi o dzień, tylko o zasadę: jeden dzień na siedem dla Boga. Ja odpoczywam w sobotę, a do kościoła chodzę w niedzielę — i wilk syty, i owca cała". Ten kompromis brzmi rozsądnie i wielu chrześcijan szczerze go praktykuje. Sobota na regenerację, niedziela na Boga — czy nie tak właśnie najlepiej pogodzić Biblię z kalendarzem? Problem w tym, że czwarte przykazanie nie mówi o zasadzie „jeden do sześciu". Mówi o konkretnym dniu.

Co właściwie nakazuje przykazanie?

Przeczytajmy je uważnie: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go święcić. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest szabat Pana, Boga twego... Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię... a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień szabatu i poświęcił go" (Wj 20,8–11).

Przykazanie nie brzmi: „będziesz odpoczywał jeden dzień w tygodniu". Wskazuje dzień z imienia: „siódmego dnia jest szabat Pana" — i podaje powód, dlaczego właśnie ten: bo to dzień, w którym odpoczął sam Stwórca. John Nevins Andrews ujął to w klasycznej monografii History of the Sabbath jednym zdaniem: „It is not merely one day in seven, but that day in the seven on which the Creator rested" — nie chodzi o jakikolwiek jeden dzień z siedmiu, lecz o ten dzień z siedmiu, w którym odpoczął Stwórca. W przykazaniu nie ma miejsca na nieokreśloność: sześć dni jest twoich, siódmy jest Pana.

Ciekawe, że tę oczywistość przyznają także ci, którzy szabatu nie święcą. W zbiorze wyznaniowych wypowiedzi zebranych przez Kwame Adu Poku pewien duchowny pisze wprost, że nie umiałby odeprzeć biblijnego argumentu, iż „the Seventh day is the Sabbath. It is not 'one day in seven' as some put it, but 'the seventh day according to the commandment'" — siódmy dzień jest szabatem; nie „jeden dzień z siedmiu", jak niektórzy mówią, lecz siódmy dzień według przykazania.

Błogosławieństwo, którego nie da się przenieść

Sedno sprawy leży jednak głębiej niż w gramatyce przykazania — leży w tym, co wydarzyło się u początku świata: „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego" (Rdz 2,3). Bóg nie pobłogosławił „odpoczynku w ogóle" ani „rytmu siedmiodniowego". Pobłogosławił dzień — ten konkretny, siódmy. Samuele Bacchiocchi podkreśla w The Sabbath Under Crossfire, że świętość szabatu jest zakotwiczona w Bożym akcie uświęcenia tego dnia przy stworzeniu: przykazanie zaczyna się wezwaniem „pamiętaj, aby go święcić" i kończy przypomnieniem, że to Bóg go poświęcił — w hebrajskim oryginale stoi w obu miejscach ten sam czasownik. My mamy święcić to, co On uczynił świętym.

A świętości nie nadaje się samemu i nie przenosi się jej dowolnie. Wyobraźmy sobie, że ktoś obchodzi rocznicę ślubu trzy dni po terminie, „bo tak wygodniej" — niby wszystko się zgadza: kwiaty, kolacja, wspomnienia. Ale data rocznicy nie jest umowna; upamiętnia coś, co wydarzyło się konkretnego dnia. Albo prościej: dziecko, które dostaje prezent urodzinowy miesiąc po urodzinach, czuje różnicę — bo dar oderwany od dnia traci związek z tym, co świętujemy. Szabat jest pamiątką stworzenia; siódmy dzień nie jest opakowaniem tej pamiątki, lecz jej treścią. Niedziela, pierwszy dzień tygodnia, może być dniem wolnym, miłym, a nawet pobożnie spędzonym — ale nie jest dniem, w którym Stwórca odpoczął, który pobłogosławił i poświęcił. Tego się nie da przenieść uchwałą, zwyczajem ani osobistą decyzją.

„Kto śmie powiedzieć: możesz pracować w dniu siódmym?"

Najcelniej wyraził to — paradoksalnie — autor katolicki. W XIX-wiecznej broszurze Why Don't You Keep Holy the Sabbath-Day?, cytowanej w antologii Adu Poku, pada pytanie skierowane do protestantów: skoro Bóg powiedział „będziesz święcił dzień siódmy", to „who shall dare to say, Nay, thou mayest work and do all manner of worldly business on the seventh day; but thou shalt keep holy the first day in its stead?" — kto śmie powiedzieć: nie, możesz pracować i załatwiać wszelkie swoje sprawy w dniu siódmym, ale za to będziesz święcił dzień pierwszy? I dalej: wierzysz, że dziewięć przykazań nadal obowiązuje — kto dał ci prawo majstrować przy czwartym?

To pytanie trafia dokładnie w omawiany kompromis. „Odpoczywam w sobotę, święcę niedzielę" brzmi jak złoty środek, ale w praktyce jest dokładnie tym, co opisuje broszura: przesunięciem świętości z dnia, który wybrał Bóg, na dzień, który wybrali ludzie. Sobota zostaje wtedy zdegradowana do dnia na zakupy, sprzątanie i własne plany — czyli właśnie do „załatwiania wszelkich spraw" — a świętowanie wędruje tam, gdzie Bóg go nie umieścił. Tymczasem w szabat nie chodzi o samą regenerację sił. Chodzi o posłuszeństwo i o spotkanie: „szabat Pana, Boga twego". Odpoczynek bez Boga to tylko weekend; nabożeństwo w innym dniu to tylko zwyczaj. Przykazanie łączy jedno z drugim w jednym, konkretnym dniu.

Jak rozumieli to Jezus i apostołowie?

Gdyby liczyła się tylko proporcja „jeden do sześciu", najłatwiej byłoby to pokazać w Nowym Testamencie. Tymczasem Jezus wchodził do synagogi „według zwyczaju swego w dzień szabatu" (Łk 4,16), a o Jego uczennicach czytamy, że po ukrzyżowaniu „przez szabat odpoczywały według przykazania" (Łk 23,56) — Łukasz pisze to po latach, bez cienia sugestii, że przykazanie zmieniło adres. Paweł „według zwyczaju swego" nauczał w szabat (Dz 17,2) — w Antiochii, Filippi, Tesalonice, Koryncie — także wśród pogan, którym synagoga nie była potrzebna (Dz 13,42–44; 16,13; 18,4). Apostoł narodów miał wiele okazji, by ogłosić: „dzień jest dowolny, ważna zasada". Nigdy tego nie zrobił. Jego praktyką był ten sam siódmy dzień, który święcił jego Mistrz.

Wniosek: nie proporcja, lecz wierność

Czy można odpoczywać w sobotę, a święcić niedzielę? Można — tak jak można obchodzić rocznicę w innym terminie i składać życzenia po czasie. Tylko że wtedy świętujemy już nie to, co Bóg ustanowił, lecz własną wygodę z religijną oprawą. Czwarte przykazanie nie ustanawia proporcji „jeden dzień na siedem", lecz wskazuje dzień siódmy — ten, w którym Stwórca odpoczął, który pobłogosławił i poświęcił (Rdz 2,3; Wj 20,11). Błogosławieństwo jest przywiązane do dnia jak podpis do dokumentu; przeniesione na inny dzień, przestaje być tym podpisem.

Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy niczego sklejać z dwóch połówek. Bóg dał jeden dzień, w którym jest i odpoczynek, i świętość, i zgromadzenie, i błogosławieństwo — wszystko razem, od zachodu słońca w piątek do zachodu w sobotę. Zamiast dzielić serce między „moją sobotę" i „Bożą niedzielę", można po prostu przyjąć cały dar tam, gdzie On go położył. Wilk syty i owca cała? W szabat nie trzeba takich kompromisów — wystarczy wierność.

Źródła

← Więcej: TeologiaWszystkie artykułyMam pytanie →